Hołd pamięci kpt. Jana Dubaniowskiego, ps. Wycior, Szarotka, Salwa


Z okazji przypadającej 27 września 71. rocznicy śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego, pseudonim „Salwa” – w potyczce z UB w Rudzie Kameralnej – przedstawiciele GRH AK „Murawa” udali się w połowie września na cmentarz w Zakliczynie, by złożyć hołd pamięci tego wybitnego dowódcy, przebywającego od początku października do końca listopada 1944 r. na obszarze Myślenickiego Obwodu Armii Krajowej „Murawa” i biorącego udział w różnorakich akcjach oraz bitwach. Podajemy w niniejszym wpisie najważniejsze fakty z Jego działalności w tym okresie, a poniżej kilka fotografii z naszego wyjazdu do Zakliczyna.

W czasie okupacji niemieckiej por. Jan Dubaniowski był żołnierzem bocheńskiego oddziału Armii Krajowej „Wicher” i nosił pseudonim „Wycior” oraz „Szarotka”. Dowodził tym oddziałem rtm. „Dzik”, który 9 października 1944 r. pojawił się w miejscu postoju komendanta Myślenickiego Obwodu Armii Krajowej „Murawa”, por. „Kościeszy”, kwaterującego przy oddziale ppor. „Szuma” (dawniej oddział „Żółw”) w Gruszowie i poprosił o możliwość przeniesienia „Wichra” na teren obwodu. 17 października 1944 r. utworzono zgrupowanie taktyczne 6. DP AK „Odwet”, a dowództwo nad oddziałami partyzanckimi przebywającymi na obszarze „Murawy”  – w tym krakowskimi oddziałami „Żelbet” oraz „Wichrem” – objął mjr „Orion”. W praktyce, to jednak właśnie „Dzik” dowodził w polu zgrupowaniem 6. DP AK; po wyjeździe „Oriona” do Krakowa – mianowany 29 października 1944 r. Jego zastępcą. 30 października 1944 r. oddziały przeszły w rejon Łysiny w Beskidzie Myślenickim i zakwaterowały w Węglówce, a „Wicher” stał się oddziałem osłonowym sztabu „Oriona”, w którym „Szarotka” pełnił funkcję oficera taktycznego. Na ogół sztab zgrupowania trzymał się kwater komendanta obwodu, „Kościeszy”: 4 listopada przeniósł się – wraz z komendą obwodu „Murawa”, która miejsce postoju obrała przy oddziale „Śmiały” – w pasmo Cietnia, a 10 listopada, po pierwszych opadach śniegu, znów zakwaterowali pod Łysiną. 19 listopada „Szarotka” brał udział w jednej z akcji – wydzielonego oddziału pod dowództwem por. „Lisowskiego” – przeciwko rabującej dwory w Wolicy, Czasławiu i Żerosławicach oraz gospodarstwa w Krzesławicach i Górze Św. Jana, bandzie bolszewickiej. Wzięto wtedy do niewoli czternastu uzbrojonych Sowietów, wśród których była kobieta z aparatem radiowym. Udowodniono im jedynie rabunek owcy w Węglówce i puszczono wolno. Po starciu  21 listopada „Żelbetów” i miejscowej terenówki w Porębie z niemieckimi jednostkami, w której krakowskie oddziały utraciły tabory, a pchor. „Fala” został wzięty do niewoli (następnie bestialsko zamordowany przez Niemców w Myślenicach), „Dzik” rozkazał im przejść za Rabę, w rejon wsi Zawadka pod Kotoniem. Obawiając się kolejnych następstw po niefortunnej potyczce w Porębie, przerzucił również za Rabę – w nocy z 24 na 25 listopada – część obwodowych oddziałów „Odwet” i „Dąb”, jak również sztab z „Wichrem”. 29 listopada „Szarotka” wziął udział w bitwie pod Kotoniem i po wydostaniu się z niemieckiej obławy zaległ wraz z oddziałem na placówce w Zagórzanach nad Łapanowem. Z tego rejonu pochodziła część żołnierzy „Wichra”, a sam Dubaniowski miał w pobliżu krewnych. W połowie grudnia oddział został rozformowany. Niektórzy z żołnierzy „Wichra” po rozwiązaniu Armii Krajowej wstąpili następnie do oddziału Narodowych Sił Zbrojnych „Salwy”, bo taki pseudonim przyjął awansowany do rangi kapitana Jan Dubaniowski.